Zapraszam wszystkich odwiedzających do wspólnego wędrowania drogami rzeczywistości duchowej. Życie doczesne jest walką o życie wieczne; jest to walka pomiędzy Królestwem Boga, a królestwem złego ducha. Toczy się ona o każdego człowieka - również o Ciebie, Drogi Czytelniku. Toczy się ona nieustannie.

Blog ten ma na celu formację duchową oraz informowanie o zagrożeniach i pułapkach zastawianych przez złego ducha w celu udaremnienia zbawiania człowieka. Jeżeli złapiemy Jezusa za rękę i świadomie staniemy do walki przeciw pierwiastkom zła na wyżynach niebieskich, to możemy być pewni zwycięstwa.

W przypadku pytań na dole strony znajduje się formularz kontaktowy.



ZOSTAŁAM MATKĄ NIENARODZONEGO

Obecnie na masową skalę odbywa się szeroka dyskusja na temat aborcji. Sama w wieku dwudziestu kilku lat dopuściłam się tego HANIEBNEGO czynu. Byłam już matką jednego dziecka, drugie zmarło w siódmym miesiącu ciąży, przy czym mnie ledwo odratowano.
Miesiąc po porodzie zaszłam nieoczekiwanie w ciąże. Donoszenie wiązało się z możliwością mojej śmierci - jednak nie to było powodem aborcji, której się dopuściłam. Powodem podjętych przez nas decyzji była wszechogarniająca obawa jak damy sobie radę (mąż stracił pracę, a moja renta ledwie starczała na życie).
Minęło już wiele lat, lecz do dnia dzisiejszego pamiętam ten dzień. Nie było obok nas nikogo, kto pomógł by nam w naszych rozterkach i w prawdzie powiedział czym jest aborcja i jakie są jej późniejsze konsekwencje. Byliśmy daleko od Boga i Kościoła. Zdecydowaliśmy… Po usunięcia naszego dziecka przez długi okres w naszej rodzinie panowało milczenie, wszechogarniający strach i uczucie napiętnowania (mordercy). Z czasem to się wyciszyło , lecz nigdy nie minęło. Do dnia dzisiejszego ilekroć myślę o tym 8-9 tygodniowym dziecku; TAK DZIECKU! mam łzy w oczach. Gdy mówię o Nim głośno płyną mi łzy, nad którymi nie potrafię zapanować. Mimo, że minęło wiele lat i można by powiedzieć, że wydarzenie to powinno odejść w niepamięć, to jakaś niewyjaśniona siła wyciska nam stale łzy z oczu. Całe nasze życie towarzyszył nam strach, depresja, pustka i bezsens naszego istnienia.
Po tamtym wydarzeniu urodziłam jeszcze trzech synów. Dzisiaj już wiem że ta jedna krótka decyzja nie pozostała bez wpływu na całe nasze życie. Wszystkie późniejsze wydarzenia, miały swoje piętno tamtej jednej decyzji. Dziś jestem pewna, że gdybym mogła cofnąć czas i na nowo podjąć decyzję, nigdy nie zdecydowałabym się na taki krok.
Można się usprawiedliwiać: moja choroba, wcześniejsza ciąża, która była przyczyną śmierci mojej córki Sandry, fakt iż uratowano mnie w ostatniej chwili, kiepska sytuacja finansowa itd. Tak naprawdę nie ma żadnego usprawiedliwienia na odebranie komuś życia. Nie chcesz, nie możesz - oddaj do adopcji - będziesz kimś kto uszczęśliwi nie tylko dziecko , ale również inną rodzinę, która nie może mieć dzieci. LECZ NIGDY NIE ZABIJAJ! ZABIJAJĄC ODBIERASZ ŻYCIE NIE TYLKO DZIECKU, ALE RÓWNIEŻ SOBIE I SWOJEJ RODZINIE.

Po wielu latach ja i moja rodzina odzyskaliśmy pokój serca. Dawcą pokoju stał się dla nas Jezus Chrystus, którego przyjęliśmy w sakramentach pokuty i Eucharystii oraz dokonaliśmy w naszej rodzinie Aktu Intronizacji Pana Jezusa. Przyjęliśmy Go jako naszego Pana i uznaliśmy Jego Prawo nad nami. Wierzę, że nasz Bóg nam przebaczył i kocha nas wielką miłością. Wierzę również, że dwójkę moich zmarłych dzieci spotkam w niebie. 

Beata